Szukaj
28.07.2020
Wywiad z Ambasadorem Fundacji World Healthy Living Foundation

Skąd wzięło się u Pani zainteresowanie odżywianiem jako sposobem na profilaktykę i leczenie organizmu? I kiedy zwykłe zainteresowanie zamieniło się w pochłaniającą pasję?

Moim pierwszym zawodem jest pielęgniarstwo. Jako pielęgniarka w pracy z pacjentami zawsze czułam, że odżywianie ma jakieś szczególne znaczenie, dlatego podjęłam studia w zakresie Fizjologii Żywienia Człowieka, wierząc, że kiedyś będę mogła połączyć te zawody dla dobra pacjenta. Już na studiach okazało się, że mam ogromną potrzebę inspirowania ludzi do zmiany i poprawy odżywiania – zorganizowałam wtedy wystawę na terenie Uczelni o 10 Zasadach zdrowego odżywiania, na którą przyjeżdżały dzieci i młodzież całego Poznania i Wielkopolski.
Po studiach zwyciężyły potrzeby finansowe i konieczność utrzymania się, więc nie podjęłam pracy w zawodzie. Po 10 latach, będąc już Mamą chorujących na alergię dzieci, wróciłam do tematów żywienia, poszerzając jednak horyzonty odżywiania zawartej w innych kulturach medycznych. Dietetyka medycyny chińskiej połączona z Medycyną św. Hildegardy, stały się moja największą pasją i przeznaczeniem.

Projekty inicjowane przez Panią, które były skierowane do najmłodszych – dzieci w przedszkolach i szkołach. Dlaczego to właśnie ich wybrała Pani jako odbiorców? Co według Pani może zmienić edukacja o zdrowiu od takiego wieku?

Dzieci i ich zdrowie interesowały mnie szczególnie, ponieważ w tym czasie sama byłam mamą, początkowo dwójki dzieci, a ostatecznie czwórki. Poczułam ogromną potrzebę globalnej zmiany myślenia o odżywaniu w placówkach odpowiadających za dzieci czyli w przedszkolach. Potem przeniosłam projekt na szkoły. Edukacja o zdrowiu i żywieniu była ważna zawsze. A dziś jest tym bardziej potrzebna, im trudniej nam o dobrą żywność, która ukryta jest pod nadmiarem przetworzonej, szkodliwej żywności. Oddziaływanie prozdrowotne, połączone z nauką prawidłowych nawyków żywieniowych u dzieci w procesie rozwoju, ma kluczowe znaczenie dla ich przyszłości, a więc dla przyszłości naszego narodu. Ta praca ma ogromny wymiar społeczny.

Tradycyjna Medycyna Chińska – jak opisałaby Pani ją osobie, która nigdy się z tym pojęciem nie spotkała? Które założenia i jakie cechy tej medycyny uważa Pani za najważniejsze?

Medycyny Wschodu w tym TCM mają już ogromną rzeszę „wielbicieli”. Logika, prostota, prawdziwy holizm oraz człowiek postawiony w centrum tego podejścia to pierwsze słowa, które przyszły mi na myśl. Jednakże podstawy tej medycyny wymagają czasu i zmiany myślenia, by posiąść o nich podstawowe pojęcie. To medycyna oparta na obserwacji przyrody i bardzo silnie połączona z wykorzystaniem potencjału człowieka do zdrowienia. Łączy spojrzenie na problemy ciała fizycznego z psychiką i stanem duchowym pacjenta.
Nie będę tutaj przedstawiać podstaw leżących u początków rozwoju tego podejścia, ale podkreślę 4 filary leczenia w tej medycynie bez użycia środków chemicznych. Medycyna chińska bowiem wykorzystuje odżywianie energetyczne, naturalne ziołowe środki lecznicze, akupunkturę i masaże oraz ćwiczenia fizyczne w postaci Qi Kung lub Tai Qi. Ta medycyna potrafi bardzo skutecznie radzić sobie szczególnie z przewlekłymi problemami zdrowotnymi trawiącymi dzisiejsze społeczeństwo.

Pani droga do zdrowia – czy stosowanie kolejnych prozdrowotnych nawyków było dla Pani naturalne, czy były jakieś elementy, których wprowadzenie w życie było szczególnym wyzwaniem?

Moja droga do zdrowia oparła się na największej sile napędowej ważnej dla każdej matki czyli na potrzebie pomocy dzieciom. To dla nich zmieniłam wszystko w ciągu kilku zaledwie miesięcy, jednakże potrzeba było kilku lat by dobrze zrozumieć, które z tych elementów mają szczególne znaczenie. Miałam ogromne wsparcie w mężu, który nie kwestionował moich poszukiwań w zmianie odżywiania, a wspierał. Największym wyzwaniem jest poświęcenie czasu na przygotowywanie w domu wszystkich pełnowartościowych posiłków, w większości gotowanych. Lata doświadczeń nauczyły mnie jednak upraszczać podejście i sposób gotowania, utrwalić najlepsze nawyki i cieszyć się nimi, ponieważ radość jest najważniejszym aspektem trwania w zdrowiu.

Jakie wyróżniłaby Pani najczęstsze błędy zdrowotne, które popełniamy jako społeczeństwo?

Nie chce się nam gotować – wydaje nam się, że to nie jest tak ważne. Zjadamy za dużo: chleba, mięsa, słodyczy, nabiału – mleka i jogurtów oraz surówek. Pijemy za dużo kawy, napojów słodzonych i zimnej mineralnej wody. Nie zwracamy uwagi na przyrodę i jej wyzwania. Za mało śpimy, za późno chodzimy spać i za dużo pracujemy. Jesteśmy zbyt wrażliwi i podatni na stres.

Pani praca polega na edukowaniu, ale również inspirowaniu ludzi. Co bywa w niej trudne? Jakie przeszkody musi Pani w niej pokonywać na co dzień?

Najtrudniejsze jest przebijanie się przez zatwardziałe przekonania ludzkie oparte na sloganach marketingowych.
Kiedy już się spotykam z otwartością, przeszkodą są możliwości – najczęściej wynikające z nadmiernej ilości pracy i obowiązków.
W kwestiach żywieniowych ogromną przeszkodą jest również przekonanie ludzi, że jedzenie to tylko odżywianie – a choroba pochodzi skądinąd. Dlatego często wiele wysiłku wymaga udowodnienie, że naprawdę np. kompot z gruszek z figami ugotowany bez cukru może być lekarstwem na suchy kaszel.
Na co dzień dużo czasu poświęcam na tłumaczenie i przekonywanie jak bardzo jedzenie może pomóc w leczeniu nawet problemów ortopedycznych.

Skąd czerpie Pani siłę i pozytywną energię, którą przekazuje Pani dalej? Kto jest dla Pani wsparciem i inspiracją?

Uuu. To jest piękne i trudne pytanie. Energię otrzymałam urodzeniowo z Nieba☺ Pan Bóg dał mi wiele talentów w tym siłę i ten pozytywny power.
Wsparciem największym jednak jest dla mnie rodzina, wspomniany mąż Cezary, który nie ogranicza mnie a zapala do działania i wspiera w każdym wymiarze. Potem jest wspólnota i duchowa równowaga, bez której nie dałabym rady zachować pokoju w sercu, który jest niezbędny do pracy z ludźmi.
Mój zespół i ludzie którzy chcą ze mna pracować, podobnie jak ja zafascynowani możliwością pomagania ludziom w zdrowieniu. Dziś to mój zespół Kobiet: Monika, Basia, Karolina, Iza, Weronika i Karolina.
Oraz oczywiście – ponieważ każdy kto zajmuje się medycyną nie przestaje się uczyć – są to też moi nauczyciele: Ina Diolosa, Claude Diolosa, Bartosz Chmielnicki, Rani Ayal.
Natomiast w samej pracy najbardziej pobudzają mnie sukcesy zdrowotne moich pacjentów i historie w których zmiana stylu życia, pokochanie ziół i natury przywracają ludziom radość i nadzieję. Właśnie wtedy chce mi się najbardziej działać dalej.

Każda droga ma jakiś punkt docelowy. Najdalszy cel Pani pracy, co chciałaby Pani osiągnąć na końcu? Proszę opowiedzieć o idei, do której prowadzą Pani działania.

Moją ideą zawsze jest troska o ludzi, zauważenie ich problemu, nie ocenianie ich, ale realna możliwość wsparcia, dania nadziei, miłości.  A moim najdalszym celem jest chyba coś bardzo prostego. Wiedzieć na końcu, że nie zmarnowałam ani minuty, by rozprzestrzeniać – jak wydaje mi się – dobro płynące z uczenia ludzi dbania o siebie, miłości do siebie samego.  W większym wymiarze, moim celem jest obudzenie zaufania do medycyny chińskiej w sferach medycznych oraz kościelnych.


Największe marzenie – tym razem prywatnie. Spróbować skoku ze spadochronem? Odwiedzić daleki kraj? A może coś bardziej „przy ziemi”?

Ojej. Ja mam takie mało szalone marzenia bo moje życie jest szalone ☺ obecnie marzę po prostu o udanych wakacjach☺ o tym by moje dzieci dostały się na studia, które wybrały.
A poza tym, chciałabym kiedyś zrealizować projekt nauki śpiewu solowego i móc zaśpiewać na dużej scenie.


Dlaczego wybrała Pani Kampanię Żyję Świadomie?

Kampania Żyję Świadomie jest ruchem, który realizuje moje cele zawodowe – rozprzestrzenia wiedzę o tym jak wartościowe jest dbanie o swoje zdrowie. I to jest cenne, że dzięki temu powiększa się grono osób świadomych.


Na koniec prosimy Panią o krótką radę dla uczestników konferencji i naszych czytelników. Jakieś motto, dewiza życiowa lub porada „na drogę”, która może pokierować ich w drodze do zdrowego życia.

Ja kieruję się starym łacińskim powiedzeniem, które jest moim mottem życiowym od lat: Primum non nocere czyli „Po pierwsze nie szkodzić”.
Ale gdybym miała dać 3 zalecenia żywieniowe ku zdrowiu to ujęłabym w 3 zasadach: jedz ciepłe śniadania oparte na ziarnach, jedz zupy i pokochaj zupę mocy, gotuj i pij kompoty na bazie rodzimych owoców bez dodatku cukru.

 

PODOBNE ARTYKUŁY
Serwis www.whlf.eu wykorzystuje pliki cookies. Kliknij tutaj i dowiedz się wiecej . Kontynuując przeglądanie strony akceptujesz politykę plików cookies.