Szukaj
12.09.2017
Jak przeżyć w wielkim mieście i nie zwariować

Nie tak dawno dużo się mówiło w mediach o ekologii za sprawą encykliki Papieża Franciszka dotyczącej zagadnień ekologicznych. Okazało się, że była to najsłynniejsza, najczęściej cytowana w mediach na całym świecie encyklika papieska w całej historii nowożytnej. Gratulacje drogi Franciszku!

Jeśli jest coś, co mi nie odpowiada w naszej chrześcijańskiej religii i Zachodniej cywilizacji to jest nią niewątpliwie fatalna w skutkach interpretacja słów z Biblii: „I czyńcie sobie Ziemię poddaną”. Przez tysiące lat słowa te były wykorzystywane jako wymówka do rabunkowej eksploatacji Matki Ziemi i powszechnego braku szacunku do natury, dzięki której istniejemy na tej planecie.

To właśnie do tych słów odniósł się Papież Franciszek. Najważniejszy człowiek w Kościele przyznał, że była to absolutnie błędna interpretacja Biblii, przeprosił i nakazał natychmiastową poprawę. Co niestety nie spodobało się bardzo niektórym politykom widzącym interes w dalszym zatruwaniu środowiska.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ biję na alarm! Otóż nie wiem czy wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale jesteśmy obecnie świadkami największego w dziejach "wymierania" gatunku ludzkiego. Nawołuję wszystkich do podjęcia błyskawicznych działań w celu Ochrony Człowieka.

Takie są fakty - to właśnie nasza cywilizacja zachodnia najbardziej przyczyniła się do niszczenia natury. Od tysiącleci rozwijała się ona według 2 założeń:

• człowiek jest czymś oddzielnym od natury

• to my ludzie jesteśmy „Panami” natury i ona do nas należy (od nas zależy).

Ale później ten model działania przejął cały świat, więc nie wiadomo już kogo o to winić. Dziś już wiemy, ze to podejście zaprowadziło nas w ślepą uliczkę wyczerpujące się zasoby naturalne, zatrucie środowiska itp. Ale STOP - w tym tekście nie chciałem się zajmować ochroną klimatu.

Każdy niech ma swoją działkę ja bym chciał się zająć Ochroną Człowieka. Zadziwiające jest dla mnie to, że tak wielu ludzi walczy o ochronę zwierząt, mórz czy klimatu. A kto walczy o Ochronę Człowieka? Czy człowiek nie jest częścią ekologii i nie powinien być przede wszystkim pod ochroną? Oczywiście, że tego wszystkiego nie da się oddzielić bo w końcu Ziemia jest całością i jak wytniemy lasy Amazonii czy zatrujemy oceany, my również nie przeżyjemy. Jednak mamy jeszcze trochę czasu zanim nastąpi ta globalna katastrofa. Natomiast tysiące ludzi umierają już dziś i trzeba ich ratować, jak najszybciej! Powodem tego „wymierania” gatunku ludzkiego są warunki w których żyjemy, szczególnie w miastach (dużych i średnich) i nasz styl życia.

Jesteśmy świadkami największego w dziejach „wymierania” ludzi. 

 

Zdecydowana większość ludzkości w tzw. krajach rozwiniętych mieszka w miastach. A jakie są warunki życia w miastach? To dla mnie zadziwiające chyba naprawdę kiedyś uwierzę, że naszej cywilizacji nie stworzyli ludzie, ale jesteśmy więźniami jakiejś obcej rasy Reptilian, którzy prowadzą ludzkość do destrukcji. Bo warunki życia, które stworzyliśmy sobie w miastach są „z piekła rodem”.

Uprawiamy powszechny, zbiorowy sado-masochizm. To mocne słowa, ale prawdziwe. Ludzie ludziom sprawili ten los. Mieszkamy w ciasnych klatkach zbudowanych ze sztucznych materiałów, pełnych chemii. Jedni ludzie zaprojektowali i zbudowali takie „więzienia” dla innych współtowarzyszy niedoli. Wdychamy zatrute powietrze, jemy bezwartościowe, plastikowe jedzenie. Spędzamy pół życia przed ekranem elektronicznych urządzeń, narażając się na powszechny chaos i nadmiar bodźców. A potem się dziwimy, że 1/3 społeczeństwa europejskiego (w tym Polacy) żyje w depresji albo ma zaburzenia psychiczne. Nie mówiąc już o pladze chorób cywilizacyjnych. To nie przypadek ani dopust Boży, tylko ciężko wypracowane rezultaty własnych działań. 

"Jestem z miasta. Tu rodzą się szajby małe i biedne. Karmię sie nimi i karmić się będę" - Elektryczne Gitary

Człowiek jest integralną częścią natury a obecne miasta nie respektują podstawowych praw człowieka do życia w zgodzie i blisko natury. Otoczenie wielkomiejskie nie tylko jest „trujące” dla ciała. Tak samo toksycznie działa na umysł.

Ale nie wpadajmy w przesadny pesymizm. Przeżyliśmy już gorsze zagrożenia - człowiek ma wyjątkową zdolność adaptacji i przetrwania więc i z tym sobie poradzimy.

Ale co zrobić? Chodzi o świadomość, edukację. O to, aby stworzyć ekologię przyjazną człowiekowi. Zacznijmy od działań w kierunku Ochrony Człowieka. 

Jak pokochamy Siebie samych, to automatycznie zrodzi się miłość do Świata. To zawsze idzie w tym kierunku. Jeszcze nie spotkałem osoby, która zdrowo żyje, dba o Siebie i swoje jedzenie i nie byłaby naturalnie zainteresowana dbaniem o środowisko. Więc prawdziwa ekologia zaczyna się w nas. Wówczas takie świadomie żyjące osoby nie będą w stanie projektować i budować kolejnych wielkomiejskich więzień, ale miasta przyjazne bardziej człowiekowi. Zmienimy miasta - nadamy im bardziej „ludzki” charakter.

Jakość życia, zadowolenie, zdrowie psychiczne i fizyczne wśród ludzi żyją cych w miastach zamiast się poprawiać pogarsza się. Jednak ucieczka z miast nie jest rozwiązaniem. Nie każdy może mieszkać na przedmieściach w domku jednorodzinnym albo kupić gospodarstwo na wsi, hodować kozy i żyć z produkcji serów ekologicznych. To jest przyjemna, ale dla większości osób niedostępna opcja.

Co więc robić? Jak żyć, aby nie zwariować? Przedstawiam kilka praktycznych sposobów na to jak poradzić sobie z wyzwaniami życia w wielkomiejskiej dżungli. 

Dodaj sobie więcej przestrzeni życiowej

Przestrzeń życiowa choć ma złe konotacje z Trzecią Rzeszą jednak to bardzo ważna rzecz dla naszego umysłu. Nie o to tu chodzi, że żyjemy bardzo stłoczeni w mieście to nie jest największy problem. Kiedyś też ludzie żyli „na kupie” w jaskiniach, a w wielu plemionach do dziś żyje się w wielkich wielorodzinnych skupiskach. W takim tłoku ludzie nie mieli jakiejś wielkiej fizycznej przestrzeni a jednak byli normalni... Bo mieli wokół siebie przestrzeń natury i mogli z niej swobodnie korzystać. Chodzi o to, że umysł potrzebuje większej przestrzeni choć na chwilę w ciągu dnia. To mu wystarcza jak przebywamy cały dzień w małym pomieszczeniu, ze zbyt dużą ilością bodźców to umysł jest zmęczony. Odpoczywa, rozpręża się i uwalnia napięcia, wtedy kiedy poczuje „wolność”. Dobrze jest wyjść raz dziennie na pół godzinny spacer po parku, skwerku czy nawet jakiejś pustej niezabudowanej przestrzeni. Najlepiej nie słuchać wtedy muzyki na telefonie tylko pozwolić umysłowi „poczuć otaczającą przestrzeń”.

Bądź blisko natury tak bardzo jak tylko się da

Każda minuta spędzona w okolicy drzew lub roślin, w parku czy nawet na skwerku osiedlowym - działa jak balsam kojący na zakręcony umysł. Posadź kwiatki na balkonie i j e pielęgnuj. Ktoś znaj omy ma ogródek działkowy - korzystaj maksymalnie. A w ogóle najlepiej

działa na umysł, gdy się przebywa w otoczeniu wody - zarówno dobra jest woda stojąca czyli np.sta- wik, ale jeszcze lepiej działa woda płynąca. Przebywanie i patrzenie na rzekę dosłownie „wymywa” z umysłu całodzienny stres i brud emocjonalny.

Bo umysł (świadomość) jest jak woda. Przybiera kształt naczynia, w którym się znajdzie. Jeśli nasze bliskie otoczenie (obejmowane zmysłami) jest sztuczne i zwariowane to taki będzie nasz umysł. Jeśli nawet malutką część czasu w ciągu dnia jesteśmy w spokojnym naturalnym otoczeniu błyskawicznie się regenerujemy.

Także przebywanie ze zwierzętami jest genialną formą „odreagowywania” wielkomiejskiego wariactwa. Koty, psy, konie - wszystkie one są „normalne”. Nie udają i są zawsze pełne miłości i spokoju. Bo umysł jest też jak ogień. Jego stan łatwo się przenosi z jednego obiektu na drugi. Jeśli przebywamy ze zwierzętami - ich naturalny spokój nam się udziela, nasz umysł po prostu się „zaraża” i resetuje. Jeśli przebywamy tylko z innymi „zakręconymi” ludźmi, to z kolei nasz umysł jeszcze bardziej się nakręca.

 

Zmieniaj otoczenie i ludzi - wyjeżdżaj na weekendy

Najbardziej męczy nas codzienność poprzez te swoje powtarzalne, schematyczne doświadczenia, te same bodźce. Zmień to, wyrwij się choć na chwilę z „zaklętego kręgu”, w którym żyjesz w ciągu tygodnia. Czyli nawet jeśli mieszkasz na przedmieściach, w weekendy nie siedź tylko na swoim trawniku. Uznaj, że mieszkając w domku - lepiej śpisz i wypoczywasz na codzień. To jest jakiś odpoczynek ale to za mało dla równowagi umysłu. Pewien człowiek broniąc się przed depresją przeprowadził się na przedmieścia. Szybko sprzedał swój domek na wsi i przestał wyjeżdżać na weekendy bo i tak przecież mieszkał cały czas w lesie. No cóż, minęło kilka lat i dziś znów jest w depresji. Nie zmieniając regularnie swoje otoczenia - umysł jednak niewystarczająco odpoczywa...

Weekendy to ponad 100 dni wolnego w ciągu roku. (U roku). To wielki dar, lepiej go dobrze wykorzystać - najlepiej wyjeżdżając w miejsca blisko natury.

Rób sobie elektroniczny detoks

Najbardziej męczy umysł nadmiar bodźców. Urządzenia elektroniczne (komputery, tablety i smartfony) w tym kontekście są najbardziej „toksyczne”, ciągle stymulując oczy i umysł do działania i jeszcze narażając na tzw. elektroniczny smog. Uwolnij się od tego chociaż w weekendy. Staraj się ograniczać przebywanie przed ekranem do naprawdę niezbędnych sytuacji.

Umysł, który ma nadmiar bodźców i nigdy nie odpoczywa nie może być zdrowy i normalny. Z punktu widzenia ekologii człowieka nie jestem wielkim zwolennikiem przechodzenia na wersje elektroniczne wszystkiego także magazynów do czytania.

Ja wiem, że produkcja papieru obciąża środowisko naturalne, ale czytanie wszystkiego na ekranie komputera jeszcze bardziej obciąża człowieka. A jak wspomniałem zdrowy, normalny człowiek zawsze będzie dbał bardziej o środowisko niż zestresowany i chory.

Odpoczynek to zmiana rodzaju zajęcia

Jeśli pracujemy intelektualnie (jak większość), kiedy odpoczywamy, przełączajmy się w większym stopniu na aktywność fizyczną i ciało. Z kolei jeśli ktoś jest robotnikiem na budowie, to wówczas genialnym odpoczynkiem będzie czas spędzony z książką.

UWAGA dla pracowników umysłowych! Nie zregenerujesz umysłu w czasie wolnym czytając tylko książki albo oglądając nawet bardzo mądre i rozwijające filmy. Bo to ten sam rodzaj bodźców (angażujesz wtedy tylko oczy i mózg).

W zdrowym ciele zdrowy duch (umysł)

To prawda znana od starożytności. Najczęściej rozumie się ją w ten sposób, że uprawiając regularnie sport - zachowujemy również zdrowie psychiczne. TO WIELKA PRAWDA! Udowodniło to wiele badań i obserwacji. Najlepiej, aby był to ruch na świeżym powietrzu - bo wtedy mamy jeszcze dodatkowo kontakt z naturą (dwa w jednym). Jednak jeśli nie lubimy biegania/ nordic walking czy roweru, to lepiej już chodzić do fitness klubu i ruszać się w zamkniętych pomieszczeniach niż leżeć i odpoczywać na kanapie.

Dlaczego aktywność fizyczna tak dobrze działa na umysł? Jest kilka powodów: najważniejszym jest to, że intensywny ruch wymusza głębokie, rytmiczne oddychanie. A jak joga odkryła kilka tysięcy lat temu techniki oddechowe (prana- jamy) mają zdolność mocnego wpływania na umysł czyli usuwania z naszej świadomości efektów stresu. Prawdopodobnie intensywne oddychanie stanowi jakiś rodzaj prana- jamy.

Drugi elementem jest to, że sport pobudza ruch limfy w organizmie. A to przyspiesza usuwanie toksyn. A wszelkie stresy i traumy odkładają się właśnie jako toksyny. Pozbywając się toksyn emocjonalnych, normalizujemy stan umysłu.

Zatrzymaj umysł - czyli higiena stresu na codzień

Myjecie zęby 2 razy dziennie? Bierzecie prysznic? Dlaczego? Bo codziennie ciało się brudzi i gromadzi toksyny. Regularnie się oczyszczając uwolniliśmy się od bardzo wielu chorób zakaźnych, które kiedyś wynikały z powszechnego braku higieny.

No super! A co z umysłem? Kiedyś umysł się nie brudził bo nie mieliśmy tyle stresu w życiu, więc jego higiena nie była taka ważna. Ale dziś każdego dnia pakujemy w Siebie ogrom stresu. Musimy to traktować tak samo jak brud.

Stres nagromadzony jednego dnia nie jest niebezpieczny. Ale skumulowany z wielu dni staje się toksyczny i chorobotwórczy. Jakie rozwiązanie? Wystarczy go regularnie usuwać i mamy „problemy z głowy”.

Skoro poświęcamy minimum pół godziny dziennie na higienę ciała. Tyle samo w dzisiejszych czasach powinna zajmować higiena umysłu. Każdy powinien poznać jakieś techniki - najszybciej działają te pochodzące z Dalekiego Wschodu techniki oddechowe, medytacja, joga, chi kung.

Pamiętajmy, że człowiek ma wyjątkową zdolność samoregeneracji i przetrwania wystarczy mu tylko trochę pomóc i się odnowi. Zasada jest prosta: równowaga. Cały Wszechświat ma w sobie to prawo. Dążenia i powracania do równowagi. To działa podobnie jak wahadło: Jeśli wychyli się w jedną stronę - to potem w drugą. Jeśli przebywamy w stresującym, nienaturalnym otoczeniu przez 10 godzin dziennie to choć do 1 godziny dziennie poświęćmy na regenerację lub przebywanie blisko natury.

 

Krzysztof Mencel - trener programów rozwoju personalnego dla firm i osób indywidualnych, coach zdrowia, pasjonat ekomedycyny i ekofitness, znawca naturalnych terapii zdrowotnych. Od 20 lat poszukuje harmonii w życiu, recepty jak połączyć sferę biznesu ze zdrowym stylem życia i rodziną. Twórca i promotor innowacyjnej metody „10 kroków do idealnego zdrowia”.

PODOBNE ARTYKUŁY