Szukaj
18.02.2019
Dlaczego i jak odczuwamy stres?

Dlaczego i jak odczuwamy stres?

Wszystkiemu winny jest kortyzol – hormon stresu, który od zawsze był dla człowieka sygnałem „biegnij!”. Haczyk polega na tym, że dzisiaj zagrożeniem dla nas nie jest drapieżnik, a życie w pędzie i presja. Mimo to nasz organizm dalej reaguje w ten sam sposób – przygotowaniem do ucieczki. Dlaczego ten mechanizm jest na tyle groźny, że warto zwrócić na niego uwagę?

Podczas stresu poziom glukozy we krwi wzrasta. Energia jest transportowana głównie do mięśni (żeby przygotować organizm do walki), przez co większość narządów zostaje zaniedbanych.

Należą do nich żołądek i jelita. Przy stresie pojawia się uczucie skręcania i ściskania w brzuchu, ponieważ układ pokarmowy działa wolniej. Pojawia się brak apetytu, a po zjedzeniu posiłku długo utrzymuje się uczucie sytości (w tym wypadku to niepożądany efekt, jeśli powodem jest zbyt długie trawienie). Przy długotrwałym stresie można nabawić się nawet wrzodów żołądka, ponieważ organizm ciągle jest gotowy do biegu i zaniedbuje odżywianie się.

Kolejnymi częściami ciała, które zostają pozbawione glukozy na rzecz mięśni, są narządy rozrodcze. W wypadku długotrwałego stresu gospodarka hormonalna może zostać zaburzona, co może nieść za sobą i dalsze konsekwencje. Brak prawidłowej pracy narządu może doprowadzić również do zaburzenia cyklu i problemów z zajściem w ciążę. Organizm, który wiecznie ucieka przed drapieżnikiem, nie ma czasu na potomstwo, ani przykładanie szczególnej uwagi do zachowania równowagi hormonalnej.

Duże zagrożenie dotyczy również najważniejszej części ciała – mózgu. Bez wystarczającej energii przestaje prawidłowo działać. W przypadku jednorazowego stresu są to krótkotrwałe działania, takie jak nagły problem z pamięcią, ograniczenie myślenia kreatywnego czy trudność z wymyśleniem czegoś na bieżąco. Dlatego w sytuacji pełnej stresu często wracają do nas stare nawyki – mózg szuka prostych, starych schematów i wykorzystuje je.

Przy długotrwałym stresie pojawia się większe zagrożenie, niż tylko zgubienie wątku podczas ważnej prezentacji. Problemy z pamięcią mogą stać się normą. Częstym zagrożeniem jest też depresja, bezsenność, obniżenie nastroju i nerwica. Możliwe są również poważniejsze choroby układu nerwowego, dlatego nie warto machać na ręką na stresujący styl życia.

Z kolei wysoki poziom glukozy we krwi, niewykorzystanej przez mięśnie, jest częstą przyczyną cukrzycy i nadwagi. Z tego powodu trudniej schudnąć bez nauczenia się radzenia sobie ze stresem.

Co jest najgroźniejsze w stresującym stylu życia?

Jeśli organizm chce uciekać przed drapieżnikiem, ale ten nigdy się nie pojawia – napięcie nie zostaje rozładowane. Kumuluje się i sprawia, że kolejna dawka stresu jest trudniejsza do zniesienia. Ten ciągły strach powoduje, że zachowujemy się jak młoda, spłoszona gazela. Nieustannie uciekamy przed lwem, który nigdy nie zaczął na nas polować. Tak czuje się zestresowany organizm – jak zwierzę, które ucieka przed niczym, więc nie poczuje ulgi, gdy zagrożenie zniknie.

Jak można przekonać organizm do uspokojenia swojej wewnętrznej gazeli?

Wbrew pozorom najprostszym rozwiązaniem jest uprawianie sportu – jest to trick biologiczny. Jeśli organizm przygotował się do ucieczki i po tym wykonał serię przysiadów lub przebiegł maraton – ciało dostaje sygnał, że misja została wykonana. Zmęczenie oznacza dla organizmu poradzenie sobie z zagrożeniem, skuteczną ucieczkę od lwa.

Drugi sposób to intensywny relaks. Ćwiczenia oddechowe, medytacja, słuchanie ulubionej muzyki. To sposoby na wyciszenie, które pozwoli pozbyć się niepokoju. Nasza gazela wtedy odpoczywa przez moment, rozumiejąc, że ta chwila jest bezpieczna i zagrożenie odeszło. To moment dla organizmu na zregenerowanie się i pozbycie się hormonu stresu.

Trzeci sposób to walka dobrym ze złym. Utrzymywanie bliskich stosunków ze znajomymi i rodziną powoduje wytwarzanie oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za przywiązanie. To wzmacnia organizm w walce ze stresem i niweluje jego negatywne skutki.

Najlepszy przepis? Połączyć wszystkie trzy sposoby i najpierw iść z rodziną na wycieczkę rowerową, a później zrelaksować się z bliskimi przyjaciółmi. I żadne nieistniejące lwy nie są już straszne.

PODOBNE ARTYKUŁY