Szukaj
05.07.2016
Czy zdrowe nawyki żywieniowe rzeczywiście zależą tylko od naszej silnej woli?

Analizując ankiety osób, które trafiają do mnie na konsultacje dietetyczne najczęściej spotykam osoby, które próbowały wszelkich możliwycyh diet. Diet, które zakończyły się niepowodzeniem ponieważ zabrakło silnej woli. Ale czy rzeczywiście brak motywacji zniechęca do kontynuowania diety?

Wiele produktów, które spożywamy na co dzień zawiera substancje szkodliwe dla zdrowia, tzw. egzorfiny. Związki te uzależniają jak narkotyki.
Producenci żywności wysokoprzetworzonej wiedzą o nich wszystko i wykorzystują tę wiedzę przeciwko nam. Manipulują składnikami produktów spożywczych w taki sposób, by pobudzać apetyt i nakręcać spiralę sprzedaży.

Jeśli zrozumiemy czym są i jak działają na nas egzorfiny łatwiej będzie nam pohamować pokusę zjedzenia czegoś co nam szkodzi.
Gdzie znajdziemy te tajemnicze związki?

Po pierwsze: Pszenica

Pszenica zawiera gliadynę, białko które charakteryzuje się aktywnością podobną do opiatów (substancje psychoaktywne opium). Jeśli masz problem z odmówieniem sobie kolejnej kanapki, ciasteczka czy dodatkowej porcji makaronu to prawdopodobnie jest to spowodowane właśnie przez tę substancję. Wszystkie produkty pszenne działają w taki sam sposób. Nic więc dziwnego, że tak lubimy ciastka, chleb, makarony czy pizzę. Wielu ludzi nie wyobraża sobie bez nich życia. W starożytnym Rzymie panowało popularne przekonanie, że zapewnienie ludziom rozrywki i karmienie chlebem skutecznie przeciwdziała niepokojom społecznym („Chleba i igrzysk”). Kapłani w starożytnym Egipcie używali pszenicy do wywoływania halucynacji, a także w opatrunkach, by złagodzić ból w miejscu zranienia. Wszystkie produkty pszenne, takie jak chleb, makarony, pizza, herbatniki, ciasta i ciastka, zawierają peptydy opioidowe.
Jeśli czujesz się ociężały, senny, spowolniony to jest spora szansa, że to zasługa twojego posiłku.

Po drugie: mleko i jego przetwory

Kazeina (białko zawarte w produktach mleczarskich) jest rozkładana przez organizm na prostsze substancje – peptydy. Należą do nich między innymi czynniki aktywne zwane kazomorfinami. Są one powszechnie stosowane w medycynie – w leczeniu pacjentów, którzy przedawkowali narkotyki.
Kazomorfiny znajdują się również w serach. Obecnie zjadamy pięć razy więcej sera niż jeszcze kilka lat temu. W wielu domach ser jest obecny przy więcej niż jednym posiłku dziennie. Producenci żywności wiedzą, że nabiał powoduje pragnienie jedzenia jeszcze większej ilości nabiału. Dla mnie rezygnacja z sera była cięższym wyzwaniem niż rezygnacja z produktów zbożowych. I nadal ulegam serowej pokusie.

Po trzecie: Cukier

Niejednokrotnie pisałam, że cukier uzależnia i działa dla nas jak kokaina. Wpływa bowiem na pracę mózgu i jest przyczyną podwyższonego poziomu serotoniny i dopaminy, czyli hormonów szczęścia. Organizm po jakimś czasie przyzwyczaja się do otrzymywanych dawek cukru i „domaga się” ich zwiększenia. Tak zaczyna się uzależnienie.
Łatwo jest wpaść w pułapkę cukrowego nałogu, cukier i jego substytuty znajdują się wszędzie. Znajdziemy je w jogurtach (cóż za połączenie z kazeiną), sokach, wędlinach a nawet przyprawach.

Peptydy zawarte w powyższych produktach uzależniają fizycznie, powodują astmę, otyłość, cukrzycę, apatię, ignorancję i odrętwienie.
Detoks od egzorfin jest bolesny. Wiem bo sama przez niego przechodziłam a w zasadzie przechodzę każdego dnia. Początki są trudne, jesteśmy słabi, bez motywacji, nieszczęśliwi. To tylko podkreśla jak ogromny wpływ na pracę naszego ciała mają te związki. Jak temu zaradzić? Zadbajmy o stabilny poziom cukru jedząc produkty nieprzetworzone i wolne od egzorfin. Ograniczmy stres i pijmy dużo wody. Ćwiczmy i przybywajmy na świeżym powietrzu. Jedźmy żywność bogatą w antyoksydanty, które wspomogą nasz detoks. Jedzmy jak najwięcej warzyw - tego nigdy dość! One powinny być podstawą każdego naszego posiłku. No i jedźmy zdrowe tłuszcze.
Organizm potrzebuje około 3-4 tygodni by zaadoptować się do zmian. Trochę silnej woli i po miesiącu poczujemy niesamowitą różnicę w samopoczuciu, przypływ energii i jasne myśli.
Skończą się dolegliwości brzuszne jak wzdęcia i zaparcia, włosy i skóra nabiorą blasku, nasza cera się poprawi. Finalnie może okazać się, że nie potrzebujemy pić tyle kawy by normalnie funkcjonować.

Autor: Anna Wróbel

PODOBNE ARTYKUŁY
Serwis www.whlf.eu wykorzystuje pliki cookies. Kliknij tutaj i dowiedz się wiecej . Kontynuując przeglądanie strony akceptujesz politykę plików cookies.